Foto Roztocze
Po przejściu gwałtownej burzy o dziwo wszystko pozostało na swoim miejscu ;)
W 2006 roku uczestniczyliśmy w akcji BDD (Budka dla dudka), którą zorganizował i sfinansował Mariusz Szyszka. Jak widzimy na stronie Mariusza (www.sikor.eu) - dudkom domki przypadły do gustu.
Biesiada
Zimowa piesza turystyka na Roztoczu
Potok Szum koło Górecka Kościelnego
Czas na herbatkę
Minimalistyczny grill bushcraftowy
Początek zimowej włóczęgi - widok z wiezy na Górze Brusno
Dahany o świcie
Dojechaliśmy i zaraz wyruszamy na całodzienny marsz. Od lewej: - Robert, Mariusz, Marek i Tomasz. Fotografuje Piotrek
Między Gorajami a Wielkim Działem - niedaleko stajemy i wędrujemy przez cały dzień z plecakami
Wymarsz z Huty Krysztalowej
Okolice wsi Pisklaki późną nocą
W drodze do stodoły w Chmielach
Okolice Góry Brusno
Najlepiej parkować przy figurze - zwykle tam jest zawsze jakieś miejsce i nikt nas nie pogoni. Na Roztoczu bardzo często nie ma gdzie zostawić auta, tak aby nie tarasowało dojazdu na pola i nie stało na jakiejś łączce, co czesto nie podoba się właścicielowi, co jest oczywiście zrozumiałe. Jesteśmy w Starej Hucie
Za nami stawy Koman, a my jesteśmy gotowi do całodniowej eksploracji tamtejszych terenów. Jak widać po ubraniach - to pora raczej chłodna, wiosenna. Bo tylko pora chłodna (od jesieni do wiosny) sprzyja wędrówce. Ne tylko ze względu na niską temperaturę ale w głównej mierze ze wględu na brak insektów. W nękaniu prym wiodą komary i Jusznice deszczowe, a do tego wszędzie czają się kleszcze. Dlatego lato jest najgorszym okresem do turystyki aktywnej na Roztoczu
Dahany
Dahany. Czas wyruszyć na całodniową pieszą włóczęgę z plecakami, w których mamy jadło do podgrzania na ognisku - to chyba najlepszy sposób na eksplorację Roztocza Wschodniego/Południowego. W środku stoi kamrat Piotr, który po wizycie w sklepie zapomniał zdjąć z twarzy symbol ucisku, popełniając przez to fotograficzne faux pas
Humory dopisują, bo wyruszamy na całodniową eksplorację Roztocza Wschodniego/Południowego z Łówczy, wespół z kamratem Piotrem
Odnaleziony i odkopany samochód to połowa sukcesu, kiedy po całodniowej (a zimą to raczej nocnej) wędrówce chcemy ledwo ciepli powrócić do domowych pieleszy, w atmosferze dobrze spełnionej włóczęgi
W okresie od listopada do kwietnia najprzyjemniej ogląda się zdjęcia z ciepłej części roku i takie jak co roku mamy w zanadrzu na ten smętny, szary czas. Na fotografii widzimy od lewej nas - Tomasz i Marek, a dalej na prawo stoi Piotr z synem - mlodym adeptem roztoczańskiej włóczęgi. Czyli jest to część ekipy dawnej Extreminady. Miejsce to gdzie zaparkowaliśy auto znajduje się między końcem Starej Huty, a tym leśnym urokliwym jeziorkiem z wiatą turystyczną, przy drodze na Wielki Dział
Wydawałoby się, że na Roztoczu Wschodnim vel Południowym można łatwo znaleźć miejsce do zostawienia auta przed wyruszeniem na pieszą wędrówkę ale jest dokładnie odwrotnie. Albo nie ma dostatecznie szerokiego pobocza albo jest zakaz wjazdu do lasu. Na pole czy łąkę przecież też nie wypada się wtarabanić komuś, a zimą dochodzą problemy ze śniegiem. Na zdjęciu jedno z nielicznych dogodnych miejsc - szersza połać terenu przy jezdni za Starą Hutą w kierunku Wielkiego Działu i Dahan.
W 2006 roku uczestniczyliśmy w akcji BDD (Budka dla dudka), którą zorganizował i sfinansował Mariusz Szyszka. Jak widzimy na stronie Mariusza (www.sikor.eu) - dudkom domki przypadły do gustu.
Bieda-Campervan na Dahanach
Odpoczynek podczas nocnego, zimowego rajdu po Roztoczu
Pokonywanie wąwozu górą - po moście drzewnym ;-)
Dziś trudno wyobrazić sobie, że na północ od Niwek Horynieckich były takie błogie pastwiska i stada koni. Dlaczego? - Ano obecnie chaszcze tam są wyższe od wierzchowca. (Zdjęcie z 18 wrześnbia 2004 roku).
Zejście z Gory Brusno do potoku Brusieńka
Droga na Górę Brusno z Wiśniowej Górki
Uważajmy na roztoczańskie drzewa - potrafią zaatakować, obalić i opleść korzeniami nieboraka
Przy kopule pancernej na Wielkim Dziale
Ognisko na tajnej rampie kolejowej na Płaskowyżu Tarnogrodzkim
Jest takie ciekawe zjawisko przyrodnicze, polegające na unikaniu przez komary takich płaszczyzn jak most. Zadziwiające, że schodząc z tego mostu, w jedną czy drugą stronę - od razu bylibyśmy zaatakowani przez hordy komarów. A na moście można sobie leżeć i żaden komar tu nie wleci. Być może unikają takich płaszczyzn, bo są wówczas widoczne na przykład dla nietoperzy. Warto pamiętać o tym zwłaszcza w latach kiedy komary stają się plagą nie do zniesienia. Ten drewniany most i piaskowa droga do Aleksandrowa to już niestety historia
Na szlaku - rejon Wielkiego Działu
GPS nie jest wprawdzie niezbędny do wędrówki ale umożliwia szybsze namierzenie celów, poprzez wskazanie naszej pozycji w terenie zawikłanym orientacyjnie. Jest to ważne w porach krótkiego dnia, kiedy nie mamy za wiele czasu na poszukiwania.
Z GPS-em przez Roztocze
Wyszukiwanie zamaskowanych w terenie i roślinności bunkrów to niezmiernie ciekawe zajęcie turystyczne na Roztoczu Wschodnim. Będzie tak dopóki otoczenie i same bunkry nie zostaną ucywilizowane. Oby to nie nastąpiło nigdy!
Ognista zupka nad brzegiem Tanwi na stole z deski, która przypłynęła z nurtem. Żywot koczowniczy na biwaku jest prosty, a przez to błogi. :)
W dosłownym tłumaczeniu ta kuchenka zwie się Kocher w biedzie - kuchenka na żel spirytusowy. Bardzo udany produkt, a zaletą żelu jest to, że nie cieknie
Jeśli zapomnimy widelca nie popadajmy w histeryczną rozpacz - tylko utnijmy albo urwijmy gałązkę z rozwidleniem i oto mamy widelec. Bo widelce rosną wszędzie ;-)
Podczas całodniowych wędrówek zimowych w kopnym śniegu takie drogi zawsze wywołują wielką radość u wędrowców - bo idzie się lżej ;-) Ta droga powstała po przejeździe traktora ciągnącego sanie - czyli nowoczesny kulig.
Zimą warto schronić się przed zadymką w bunkrze linii Mołotowa i dopiero tam przystąpić do warzenia strawy. Albowiem nie ma nic gorszego jak sypiący nam do miski śnieg podczas obiadu.
Podgrzewanie strawy na brzegu Tanwi - tam w kłębach dymu jest oczywiście menażka
Stodoła w okolicy przysiółka Chmiele - niestety już ta stodoła nie istnieje
Odpoczynek przy potoku Dublen
Kolejny pomysł na minimalizm podczas pichcenia plenerowego. Ta ramka z drutów to ucięta półka ze starej lodówki. Można na niej postawić menażkę czy czajniczek, jak też piec mięsiwo. Waży niewiele i nie zajmuje dużo miejsca w plecaku. Oparciem mogą być tak jak tutaj jakieś kłody drewniane albo kamienie czy nawet małe wały ziemne. Wobec tego nie potrzebujemy do tego rusztu nosić żadnych dodatkowych nóżek czy podpórek
Potok Dublen