Foto Roztocze
Biesiada
Kamrat Piotr z kubkiem zacnego miodu pitnego, przy ognisku w stanie błogości ;)
Rozgwieżdżona noc podczas biwaku
Biwak nad Tanwią
Tam, na polu stoi słynna stodoła przy dawnym przysiółku Chmiele. My siedzimy w lesie, bo cieplej ;-)
W wolnym tłumaczeniu nazwa tej kuchenki brzmi kocher w biedzie
Prosta strawa w prostych warunkach smakuje najlepiej
Biwak na Wysokiej Górze
Biwak nad Tanwią
Obozowisko nad brzegiem Tanwi
Po przejściu gwałtownej burzy o dziwo wszystko pozostało na swoim miejscu ;)
Biwak nad Tanwią
Biwak nad brzegiem Tanwi
Obiadek na lodzie zbiornika Nielisz
Dahany o świcie
Grillowanie na mostku na potoku Szum w okolicy Górecka Kościelnego
Gotowanie strawy... a może i wędzenie jednocześnie?
Podgrzewanie strawy na brzegu Tanwi - tam w kłębach dymu jest oczywiście menażka
Przy schronie bojowym w rejonie Wielkiego Działu
Okolice wsi Młodowce na południe od Łówczy
Odpoczynek nad potokiem Różaniec
Wiata na drewno w naszym zimowym miejscu biesiadnym. Latem tu nie zaglądamy, bo chaszcze i pokrzywy są większe od człowieka. Tereny tu są tak uwodnione, że drzewo, któro posłużyło za element konstrukcji wiaty - rozlazło się pod swym ciężarem kiedy urosło za duże. Sama wiata jest odpowiednio zamaskowana od góry - gdyż tylko z powietrza można ją namierzyć
Zdjęcie z czasów kiedy nad Tanwią można było obozować latem, bo jeden kajak przeplywał na tydzień, a nie setki kajaków dziennie jak jest obecnie. Namiot jak widać Polsportu, bez chemicznych trutek opóźniających palenie, które są powszechnie stosowane we współczesnych namiotach. Nie było w nim też żadnych problemów z kondensacją, nie szeleścił nawet podczas najsilniejszego wiatru. Wprawdzie ważył 7kg ale przy obozowaniu przez dwa tygodnie w jednym miejscu nie miało to znaczenia
Zdjęcie aktualne z niedawnej wizyty między innymi we wsi Szałasy. Z perspektywy lat uważamy, że najlepszą porą do wycieczek na Roztocze jest bezśnieżna zima, a wędrować najlepiej z plecakiem. Unikamy wówczas wszystkich niedogodności lata - upału, chaszczy i insektów, zwłaszcza kleszczy. Wszystko widać, wszędzie da się wejść, a chłód to żaden problem, bo niosąc większy plecak rozgrzewamy się odpowiednio
Coś aktualnego z dnia dzisiejszego (12 stycznia 2021). W dobrym tonie jest być chcociaż raz w roku na Dahanach. W tym roku ta wizyta odbyła się niespotykanie i niespodziewanie wcześnie. Wprawdzie popas na Dahanach nie był w planie ale warunki dziś były niesłychanie piękne i dawno tak słonecznego dnia nie widzieliśmy więc nie omieszkaliśmy tam zajrzeć. Eskapada była tym razem w składzie dwuosobowym -Tomasz oraz kamrat Kalimara, którego nie widzieliśmy aż rok! To skandal ;)
Ognisko nad brzegiem Tanwi
Odpoczynek w nieistniejącej wsi Niedźwiedzie
Nieustannie ekspertymentujemy z minimalistycznymi sposobami grillowania w plenerze i dziś chcielibyśmy Wam przedstawić sposób, który okazał się chybionym. Te sosnowe kołki, na których leży ramka z kiełbasą, nagrzewając się od żaru zaczęły dymić, a jak wiadomo dym z sosny jadłu nie służy. Do tego ramka spadała z tych kołków podczas odwracania mięsiwa więc tego sposobu nie polecamy. Ale sama ramka jest dobra - to rozmontowany dwucześciowy ruszt do grillowania ryb. Przy okazji polecamy Wam przy paleniu ogniska pierw odgranąć ściółkę do samej gleby, tak jak to widzicie na zdjeciu, a na koniec zasypanie żaru glebą. To pewny sposób jego zagaszenia, a pomoże nam niewielka, plastikowa łopatka ogrodnicza, którą warto mieć w plecaku
Trzy szpilki od namiotu, pokrywka z puszki po kawie i mamy kuchenkę spirytusową. W adaptacji wszelakich wieczek i puszek na palnik spirytusowy kierujmy się tym, aby ten eleement został wykonany bez zgrzewania - jako monolit. Zgrzewy rozłażą się w wyniku wysokiej temperatury i to nawet w palnikach gotowych, kupowanych w sklepie. Musi też być ze stali, a nie aluminium - doskonałe są zakrętki do puszek z kawy illy. Trzeba je tylko wypalić w ognisku do gołej blachy, co trwa dosłownie chwilę. Można nawiercić te otworki ale bez nich też działa.Takie miejsce jak zbocze górki z piaskiem, na przykład w kopalni piasku, jest bezpieczne pod względem pożarowym, a jednocześnie daje osłonę od wiatru
Kolejny pomysł na minimalizm podczas pichcenia plenerowego. Ta ramka z drutów to ucięta półka ze starej lodówki. Można na niej postawić menażkę czy czajniczek, jak też piec mięsiwo. Waży niewiele i nie zajmuje dużo miejsca w plecaku. Oparciem mogą być tak jak tutaj jakieś kłody drewniane albo kamienie czy nawet małe wały ziemne. Wobec tego nie potrzebujemy do tego rusztu nosić żadnych dodatkowych nóżek czy podpórek
Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że naczelnik państwa dostanie od Chazarów rozkaz aby wysłać nas Polaków na front wschodni, abyśmy ginęli za czcicieli Stefana Bandery. Jesteśmy przygotowani na tę ewentualność budując tzw. „Dziuple dezerterów”, czyli specjalnie zamaskowane schrony, ukryte tam gdzie wrony zawracają. Na zdjęciu widzicie nasze taktyczne ćwiczenia w jednym ze schronów. Tam zaopatrzeni w zapasy drwa, przedniego jadła i napitku możemy przeczekać łapankę mięsa armatniego, śpiewając umiłowanemu przez lud miast i wsi prezesowi: - Partia nas wezwała na zwycięski bój gdy nad światem huczał grom! Partia nam radością dziś uskrzydla znój i braterstwa wznosi dom! Chwała przewodnikowi mas, co każe nam do walki iść! Naszej partii chwała, Chwała partii cześć! Bum, tra la la, bum, bum, bum… 😀
Płonące na ognisku drewno świerkowe daje dużo iskier, dając takie oto ciekawe efekty na zdjęciu, przy długim czasie ekspozycji. Zimą owe iskry mogą być jedynie niebezpieczne dla naszego odzienia oraz namiotu z tworzyw sztucznych (wypalone dziurki) ale w pozostałych porach roku, kiedy jest sucho, lepiej z takiego drewna zrezygnować z wiadomych względów