Foto Roztocze
Liczne ptaki pożerają w sezonie lęgowym ogromne ilości szkodników - dlatego zwabiamy je zarówno dokarmianiem jak i doskonałymi warunkami lokalowymi na wiosnę ;-)
Nie używamy żadnych sprzętów silnikowych - wszystko odbywa się ręcznie. Dzięki temu człek nabywa krzepy i nie wdycha spalin. Stary drewniany płot oraz równie koślawy daszek - to daje klimat. Nowoczesna plastykowość byłaby nienaturalna.
W lesie między innymi znajdziemy niewielki łan konwalii, które teraz rozszerzają swoje terytorium już samodzielnie.
Niewielki trawnik w strefie wypoczynkowej rozdziela sad z warzywnikiem od lasu. Drewno oczywiście pocięte piłą ręczną. Liście z orzecha, które spadną jesienią służą do przysypania stałych noclegowni dla jeży. Mamy cztery takie stanowiska, w których teoretycznie powinny zimować minimum cztery jeże.
Pożyteczne mikroorganizmy to podstawa w ogrodzie - ten co ich nie stosował nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie jak to działa. Są to naturalnie żyjące mikroorganizmy glebowe, w swym dobroczynnym działaniu podobne do probiotyków, ktore zostały wyizolowane i namnożone.
Ogrodowy domek w lesie daje wytchnienie podczas upałów oraz schronienie przed nagłą ulewą, zaś zimą podczas wędzenia mięsiwa przed Świętami Bożego Narodzenia daje schronienie przed zimnem.
Niektóre warzywa bardzo chłoną azot, a przenawożone są po prostu toksyczne - dlatego jemy tylko własne nowalijki. O różnicy w smaku nawet nie wspominając.
Najlepsze buraki to małe buraki. Nie sposób tu opisać jak smakują. Od takich zwykłych ze sklepu różnią się też bardzo na plus w kwestii barwy soku.
Ziemne ścieżki są najbardziej naturalne. Nie betonujmy naszego otoczenia, kiedy tak łakniemy powrotu do natury!
Oskoła już płynie. Pijąc ją regualrnie nie będziemy zaznawać typowego dla przedwiośnia osłabienia. Na zdjęciu mój sprzęt - rurka ze specjalnego silikonu do celów spożywczych, z korkiem do butelki 5 litrowej (pamiętajmy aby zrobić w korku drugą dziurkę - ciśnienie). Obok najmniejsza, najlżejsza i najtańsza zarazem z możliwych wiertarka (wiertło nieco mniejsze niż rurka aby ta była szczelna po wciśnięciu w otwór). Nóż do wystrugania kołeczka do zatkania otworu - pamiętajmy aby ściągać oskołę nie dłużej niż 2 doby aby nie osłabiać drzewa. Sznurek do przywiązania butelki do pnia żeby się nie wywróciła.
Zbierając wodę brzozową pamiętać należy o zamaskowaniu butelki aby profilaktycznie nie zwracała na siebie uwagi, no i oczywiście aby nie świeciło na nią słońce. Ja stosuję spłowiały worek jutowy (przycięty do wielkości butelki), który kolorytem idealnie pasuje do spłowiałych na przedwiośniu traw. Dodatkowo przysypuję całość trawą. Można nawet i zamaskować rurkę ale ona jest biała na tle białej kory brzozy więc właściwie maskuje się sama. Dobrze jest też wybrać miejsce odludne i zakrzaczone, gdzie człek czy zwierz nie ma chęci włazić.
Kępa kostrzewy
Motyle w lesie
Zbiór mirabelek
Rustykalny koślawy klimatyczny skalniak - jakże przyjemnie się ogląda takie scenerie. I jakże nieprzyjemnie ogląda się skalniaki nowobogackich ogrodów - gdzie człek nazbyt ingeruje w przyrodę.
Truskawka. To nie efekt nawozów tylko pożytecznych mikroorganizmów.
Rabatka z widokiem na las. Moc kwiecia dostarcza od wiosny do jesieni pożytku dla pszczół dwóch pasiek w najbliższej okolicy oraz naszych trzmieli.
Róża konfiturowa, przygotowana do transportu rowerowego ;-)
Aksamitki chronią warzywa. Więc nie trzeba pryskać chemią. Są naturalne metody, którymi brzydzi się przemysł chemiczny - bo oznacza to dla niego straty.
Topinambór jest bardzo smaczny nawet na surowo ale niestety ma pewien skutek uboczy - uważajmy aby nie zjeść go za dużo, bo kiszki nam ekslodują, takie wywołuje gazy. Nadaje się doskonale na żywopłot jednoroczny, a i owady zapylające przepadają za jego kwiatami.
Zdrowe warzywa mają jasny kolor - to znak, że nie są przenawożone - w sklepach próżno jednak takich szukać.
Wawrzynek wilcze łyko na tle przebiśniegów - naturalnie wyglądający, leśny zakątek
Uprawa testowa. Ta sama bazylia blisko siebie rosnąca - ta po lewej wzbogacona pożytecznymi mikroorganizmami, a ta po prawej bez nich. W obu przypadkach absolutne zero jakichkolwiek nawozów i chemii.
Tulipanowa kępa
Kwitnący pigwowiec
Efekt jednej wizyty pośród krzaczków pomidorków koktajlowych - odmiana Koralik. Mają niebywale skondensowany smak i można je jeść ze skórką.
Mamy chyba wszystkie rodzaje sałat - bez pędzenia, bez nawozów - są zdrowe i arcy-smaczne, a do tego trwałe po zerwaniu.
Samica gąsienicznika w części leśnej
Zgniłki długo leżą nie zasypane - po to aby owady skorzystały ze słodko-alkoholowej uczty ;-)
W lesie nie mogło zabraknąć kokoryczy, która przyjęła się doskonale.
W naszym lesie jest o niebo większa bioróżnorodność niż w najściślejszym rezerwacie - te rośliny zostały przywiezione onegdaj. Tu kiedyś była pusta najzwyklejsza łąka.
Leśna ścieżka ziemna między barwinkiem, konwalią majową i bluszczem.
Koślawe podpróchniałe obwiedzenie trawnika sosnowymi kołkami, współgra z naturalnością otoczenia. Naszym zdaniem ogród powinien być jak najbardziej podobny do natury - kształtowany ale tak aby nie było to nachalne.
W lesie nie mogło oczywiście zabraknąć licznych paprotników
Uprawa współrzędna,  pomoc aksamitek i czosnku w odstraszaniu szkodników, nawozy zielone oraz biohumus i pożyteczne organizmy EM, a do tego kompost. I to wszystko co zapewnia plony a jednocześnie zdrowe warzywa i owoce.
Na trawniku przed lasem wyrosły w roku 2015 smardze. Trawnik jak widac naturalny, nie odchwaszczany i nie ścinany jak idiotyczne pole golfowe.
Przyrosty jodły w części leśnej
Stara, dzika gruszka ma niewielkie ale nadzwyczaj dobre owoce. Ogólnie owoce z roślin dzikich są o wiele bardziej wartościowe pod względem zdrowotnym i odżywczym niż nowe odmiany.
W lesie nie mogło zabraknąć zawilców
Gnojówka z mniszka. Można obyć się zupełnie bez chemii w ogrodzie dzięki takim naturalnym zabiegom.
Wiosną odurza zapach fiołkowych łanów
Żarnowiec przy polanie
Żarnowiec przy ognisku - żar mu nie przeszkadza ;-)
Na skalniaku
Po lewej zawilce i bluszcze, po prawej barwinek
Po 20 latach mamy młody las - na miejscu dawnej łąki. Zkładanie ogrodu czy nowego siedliska wskazane jest na terenach, co do których mamy pewność, że nie zostały dawniej czymś skażone. Najgorsze co można kupić, to stare siedlisko, gdzie na przykład w glebie może być wszsytko - łącznie ze starym olejem silnikowym, zużytymi bateriami, popiołem węglowym, chemią rolniczą i nie wiadomo czym jeszcze.
Mamy właściwie komplet leśnych roślin w lasku
Startujący wiosną groszek